Koszmar z odprawy celnej

dnia

Moja krótka koszmarna historia z paczką zawierającą Cheshire Cat od chińskiego producenta Myethos, do której dorzuciłam sobie radośnie zestaw małych figurek z Animal Crossing od Bandai, to połączenie nieszczęścia i chaosu który powstał wraz z wejściem w życie nowych przepisów dotyczących paczek spoza UE.

Jeżeli nie bardzo wiecie o co chodzi, to spieszę z odpowiedzią. Od 1 lipca 2021 roku na terenie całej UE weszły nowe przepisy dotyczące pobierania podatku VAT (tzw. pakiet VAT e-commerce). Dużym skrótem: teraz obsługą celną naszych paczek zajmuje się w dużej mierze Poczta Polska, zamiast bezpośrednio urząd celny pod który podlegaliśmy. Dużym plusem (i minusem równocześnie) jest to, że paczki o niskiej wartości (do 150 euro) będą rozliczane przez PP a my jedynie możemy cierpliwie czekać aż listonosz zapuka do naszych drzwi z paczką… no i rachunkiem który musimy za nią zapłacić przy odbiorze. Za to paczki powyżej 150 euro… to już inna historia.

Moja paczka spokojnie przekroczyła 150 euro. Trzymając się tej waluty, jej wartość bez kosztów celnych wynosiła ~ 212 euro, co z miejsca skreśliło ją z wygodnej automatycznej kasy w postaci PP. Zacznijmy jednak od początku jej koszmarnej przeprawy przez Polskę.

Biorąc pod uwagę duży wzrost cen przesyłek zagranicznych, na co wpływ miał też wybuch pandemii Covid-19 różnica między przesyłką ekonomiczną dla dużej paczki, a starym dobrym EMS była znikoma więc wybrałam tą ciut droższą ale znacznie szybszą opcję. Paczka wyleciała z Tokio 22 czerwca co jeszcze dawało mi lekką nadzieję na zdążenie przed wprowadzeniem zmian w obsłudze celnej, ale jak na złość paczka wylądowała 2 lipca. Tego samego dnia paczka dotarła do pierwszej kontroli celnej w Warszawie, po czym została przekierowana do docelowego WER obsługującego mój region – czyli do Lublina. Tutaj zaczyna się mój pocztowy koszmar.

List od urzędu celnego w sprawie dostarczenia dokumentów potwierdzających wartość paczki zazwyczaj przychodził do mnie dzień, dwa po tym jak lądowała w Lublinie. Teraz na list czekałam do 16 lipca i wcale nie przez opieszałość Lublina, a za to przez opieszałość zastępczego listonosza który zignorował istnienie domofonu przy furtce, a już na pewno przed jego oczyma nie pojawiła się dość spora zielona skrzynka na listy obok domofonu. Po raz pierwszy od przeprowadzki zostałam ofiarą awizo-widmo co mogło się dla mnie i mojej paczki zwyczajnie nieszczęśliwie. Oczywiście byłam świadoma zmian w odprawie celnej paczek spoza UE więc postanowiłam czekać cierpliwie przez tydzień, by potem udać się ze szturmem na główny oddział Poczty Polskiej w moim mieście. Nie mam za złe nikomu z pracowników tej poczty (listonosz leniuszek się nie liczy), nie mniej jednak Poczta Polska mnie mocno zawiodła. Na tym etapie dotarły mnie wieści o upoważnieniu do odprawy celnej które trzeba przekazać PP dla paczek powyżej 150 euro, jednak podczas mojej pierwszej wizyty w miejscowym oddziale nikt o tym nie wiedział. Zastępczyni kierowniczki sprawdziła status mojej paczki bezpośrednio na rozdzielni i poradziła cierpliwie czekać, nowe przepisy mogły spowodować korek i wrócić za tydzień jeżeli nic się nie zmieni. Skoczmy w czasie tydzień do przodu. Tym razem udało mi się złapać kierowniczkę oddziału i chwała tej przemiłej pani która poradziła zwyczajnie zapytać w okienku czy nie ma do mnie listu poleconego, który OCZYWIŚCIE leżał na poczcie od 6 lipca (czyli mogłam go odebrać już podczas pierwszej wizyty). Na pytanie o upoważnienie dla paczek powyżej 150 euro od kierowniczki dostałam tylko wielkie oczy. Pozostało mi tylko powrócić do domu i posłać odpowiednie screeny.

Jeżeli mieliście do czynienia z celnym wezwaniem do przedstawienia dokumentów, to spieszę z wiadomością, że wersja Poczty Polskiej to nadal to samo. Tutaj tak naprawdę nie zmienia się nic, poza adresatem i e-mailem na który mamy dosłać dokumenty. Oczywiście schody dla mnie pojawiły się w korespondencji z WER Lublin.

Zapomniałam dosłać screenshot ze sklepu (o czym zapominam permanentnie ponieważ w liście nigdy nie ma o nim mowy) o czym dostałam maila 2 dni po mojej pierwszej wiadomości. To już wywołało u mnie grymas niezadowolenia, ponieważ UC w Lublinie prowadziło ze mną korespondencję bardzo sprawnie, z dnia na dzień. Chociaż największą panikę poczułam kiedy prośba o screenshot była sformuowana tak:

Dzień dobry,
Proszę jeszcze o przesłanie zrzutu ekranowego zamówionych przedmiotów z aukcji internetowej lub sklepu zawierający podsumowanie zamówienia z wyszczególnioną nazwą oraz ceną jednostkową przedmiotów zamawianych wraz z kosztem transportu. 
Na zrzucie ekranu powinien być widoczny numer śledzenia przesyłki oraz dane kupującego (imię nazwisko, adres).

Sklep amiami z którego była koszmarna paczka podaję numer przewozowy tylko w jednej wiadomości mailowej. Ten numer nie istnieje nigdzie na stronie, sprawdzając stare, wysłane zamówienia możemy co najwyżej zobaczyć koszt wysyłki ale numeru paczki nie. Tak więc dość wściekła wysłałam maila w którym zawarłam brakujący screenshot ze sklepu oraz mail z potwierdzeniem wysyłki który wysłałam już poprzednim razem. Na szczęście dokumenty były wystarczające i następny mail który otworzyłam 2 dni później dotyczył nieszczęsnego upoważnienia dla Poczty Polskiej. Mój krzyk frustracji słyszeli chyba sąsiedzi z okolicznych wsi, chcąc nie chcąc na następny dzień udałam się do swojego oddziału poczty. Przygotowałam sobie napisane na kolanie upoważnienie, mail od rozdzielni z Lublina jakby nadal patrzyli na mnie jak na dziwną i ponownie, tym razem już zdeterminowana pokierowałam się na pocztę. Odesłana do okienka w której spotkałam panią z pierwszego mojego najazdu na pocztę, tym razem załatwiłam przeklęte upoważnienie dla poczty w sprawie mojej paczki. Jeżeli czekacie na przesyłkę która ma wartość powyżej 150 euro, polecam skoczyć do jakiegokolwiek urzędu pocztowego by załatwić tą sprawę na zapas. Upoważnienie można wydać jednorazowo, terminowo bądź na stałe i wydajecie je na konkretne miejsce zamieszkania. Moje desperackie pisanie upoważnienia okazało się zbędne, ponieważ poczta ma własny druk i potrzebny jest tylko dokument tożsamości. Upoważnienie jest aktywne nim odejdziecie od okienka, o co zapytałam martwiąc się że przedłuży to moją przeprawę z paczką.

Dzień dobry,

Dla przesyłek w zakresie wartości towarów od 150 do 1000 EUR, adresat zobowiązany jest do udzielenia upoważnienia do odprawy przesyłek przez Pocztę Polską S. A. z towarami niepodlegającymi ograniczeniom przywozowym, dopuszczonymi do obrotu. Upoważnienie przyjmują wszystkie Urzędy Pocztowe.

By posypać ranę solą, wracając wyjęłam listy ze skrzynki w tym powtórne awizo za list polecony w sprawie odprawy celnej mojej paczki. Daty się zgadzały. Awizo spaliłam w kominku by dać ujście złości.

Upoważnienie dla poczty „podpisałam” 22 lipca. Oczywiście przez następne dni z moją przesyłką nic się nie ruszyło, więc zrezygnowana wysmarowałam maila:

Szanowna Pani,W zeszłym tygodniu udzieliłam upoważnienia w miejscowym urzędzie poczty polskiej. Chciałabym zapytać kiedy mogłabym się spodziewać zwolnienia mojej przesyłki z kontroli celnej. 

Jakimś zrządzeniem losu moja paczka została puszczona z żelaznych łap WER Lublin kilka godzin później. Przypadek?

Listonoszowi z moją paczką musiałam zapłacić 279,50. Na tą chwilę pamiętajcie mieć gotówkę przy sobie, ponieważ nie ma możliwości płatności kartą.

Słowem kończącym: zawiodła mnie przede wszystkim poczta. Najpierw listonosz, następnie WER Lublin a potem sam urząd Poczty Polskiej kiedy upoważnienie mogłam przekazać dawno temu, co zaoszczędziłoby wszystkim czasu. Na nowe przepisy możemy co najwyżej zgrzytać zębami, bo ten stan już się nie zmieni.

Patrząc na to pozytywnie, Poczta Polska sama odprawia nam paczki poniżej 150 euro co na pewno zaoszczędzi nam trochę nerwów ale dziwie się, że paczki powyżej 150 euro nie są po prostu przekazane do UC jak to generalnie było w większości przypadków do tej pory. Myślę, że po kilku miesiącach sytuacja się poprawi, rozdzielnie przy rejonach celnych się wyrobią i wszystko wróci do normy. Wszystko poza naszymi oszczędnościami z modlitw do świętego „puść no paczkę bez cła, błagam”.

Jeden komentarz Dodaj własny

  1. Blueberry pisze:

    Co prawda ja dostałam paczkę z UK po 1 lipca, ale za cholerę nie rozumiem tego upoważnienia (paczka warta więcej niż 150 Euro). Ode mnie nic nie chcieli poza standardową dokumentacją. No ale ja podlegam pod WER Warszawa i nadal (!) właściwy oddział celny przy jednostce.
    Może dla mnie jako mieszkanki stolicy niewiele się zmieniło a cała reszta ma teraz pod górkę? Albo zwyczajnie za wcześnie przyszła mi przesyłka bym miała takie przygody.
    Anyway, na razie mam tylko jedną figurkę w PO, przyjedzie w marcu/kwietniu z Niemiec bo żaden ze sklepów japońskich do tej pory nie wstawił jej do preorderu.
    PS. Tak się swego czasu śmiałam że nie słyszałam jeszcze o tym by kogoś ovatowali na książki. No więc w styczniu przyszła mi paczka z artbookiem. Nie dość że zapłaciłam 10% podatku od zakupu w JP (sklep Gamers nie prowadzi sprzedaży poza kraj, więc…), dopłaciłam za usługę proxy, kasa na transport w kosmos, to jeszcze dopakowali mi w Polsce te 5%. I chcieli wyjaśnień co dokładnie znajduje się w paczce, bo dojrzeli się czegoś niebezpiecznego (no nie wiem czy plakat materiałowy i limitowana karta może być uznane za niebezpieczne XD )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s